(function(w,d,s,l,i){w[l]=w[l]||[];w[l].push({'gtm.start': new Date().getTime(),event:'gtm.js'});var f=d.getElementsByTagName(s)[0], j=d.createElement(s),dl=l!='dataLayer'?'&l='+l:'';j.async=true;j.src= 'https://www.googletagmanager.com/gtm.js?id='+i+dl;f.parentNode.insertBefore(j,f); })(window,document,'script','dataLayer','GTM-W48JZR'); !function(f,b,e,v,n,t,s) {if(f.fbq)return;n=f.fbq=function(){n.callMethod? n.callMethod.apply(n,arguments):n.queue.push(arguments)}; if(!f._fbq)f._fbq=n;n.push=n;n.loaded=!0;n.version='2.0'; n.queue=[];t=b.createElement(e);t.async=!0; t.src=v;s=b.getElementsByTagName(e)[0]; s.parentNode.insertBefore(t,s)}(window, document,'script', 'https://connect.facebook.net/en_US/fbevents.js'); fbq('init', '584534911686250'); fbq('track', 'PageView');

Kubota is back! – Reaktywacja słynnej marki. Wywiad z Aliną Sztoch

Słoneczny patrol, Guma Turbo, Tamagochi i one – KLAPKI KUBOTA. Symbol lat 90. Na palcach dłoni można wyliczyć osoby, które tej marki nie kojarzą. Kiedyś synonim ogólnodostępnego obuwia, dziś Święty Gral modnego ubioru. KUBOTA is BACK. Ale czy na stałe?

Nikt nie sprzeciwi się temu, że klapki Kubota to nieśmiertelna klasyka o gigantycznej rozpoznawalności. W latach 90 w klapach na rzep “latali” wszyscy. Jednak z czasem trend zaczął zanikać…

Kubota odeszła w cień. 

Na szczęście nie na zawsze. 

Kubota is back

A o reaktywacji marki rozmawiałem z Aliną – szefową marketingu w firmie Kubota.

Zapraszam do niezwykłej podróży w czasie…

Alu skąd zrodził się pomysł na reaktywację marki? To była skrzętnie zaplanowane, czy coś Wam w tym pomogło?

W 2018 razem z Piotrem Kwiatkowskim, Asią Kwiatkowską oraz Wacławem Mikłaszewskim byliśmy grupą młodych przedsiębiorców, którzy chcieli stworzyć dochodowy i satysfakcjonujący biznes. 

Piotr miał pomysł na klapki z wymiennymi paskami, który ostatecznie ewoluował w stronę reaktywacji Kuboty. Czy było to skrzętnie zaplanowane, w życiu! 

Decyzję podjęliśmy podczas krótkiej rozmowy w restauracji…

Później oczywiście zaczęła się cała zabawa, budżetowanie, tworzenie harmonogramów, podział pracy, tworzenie otoczenia do pracy, ale sama decyzja, że zaczynamy prowadzić wspólnie biznes, była impulsem.

W 2019 r. do zespołu dołączyli Wiesław i Dorota Michalscy, założyciele marki Kubota. W momencie, gdy potrzebowaliśmy środków na rozwój, to właśnie oni zostali naszymi pierwszymi inwestorami. 

Historia zatoczyła piękne koło…

Czy przed rozpoczęciem reaktywacji sprawdzaliście zyskowność biznesu, czy raczej emocje i sentyment wzięły górę i postawiliście wszystko na jedną kartę? Dlaczego reaktywacja, a nie całkiem nowy projekt?

Oczywiście zaczęliśmy od budżetu w excelu, ale nie ma się co oszukiwać, przez słabą znajomość branży, wstępny budżet miał niewiele wspólnego z rzeczywistością. 

Nie znaliśmy cen, marż, ludzi, ryzyka. Wszystkiego musieliśmy się nauczyć. Bez tego ani rusz…

Myślę, że przez około rok, kompletnie nie wiedzieliśmy, czy idziemy w dobrą stroną. To był ciężki okres, w którym na wszystko brakowało środków. 

Firma składała się z 5 osób, które łatały dziury w kilku „pionach” jednocześnie. Obecnie znajdujemy się w zupełnie innym miejscu. Ze stabilnym finansowaniem, zespołem wspólników i pracowników, których kompetencje wzajemnie się uzupełniają, spójną strategią marketingową i produktową oraz jasnymi planami na przyszłość.

A jaki był ogólny plan?

Początkowo snuliśmy plany o stworzeniu zupełnie nowej marki klapków z wymiennymi paskami. Szybko doszliśmy do wniosku, że budowanie marki od podstaw, to jest skomplikowana i kosztowa sprawa. 

Może gdybyśmy mieli inne doświadczenia, podjęlibyśmy inną decyzję. Całe szczęście, ostatecznie stwierdziliśmy, że odpuszczamy tworzenie marki sprzedającej klapki z wymiennymi paskami i skierowaliśmy naszą uwagę w stronę Kuboty.

W przypadku Kuboty, podskórnie czuliśmy, że to jest TO.

Ponownie na rynek weszliście z przytupem. Spodziewaliście się tego? Co było najważniejszym elementem, który pozwolił na tak dużą popularność i sprzedaż w krótkim czasie? 

Wiedzieliśmy, że reaktywacja nie przejdzie bez echa, ale kompletnie nie spodziewaliśmy się tego huraganu, który przeszedł przez nasze życie zawodowe. 

Setki publikacji w ciągu kilku dni. Wtedy pierwszy raz uświadomiliśmy sobie, jak duży potencjał drzemie w całym pomyśle, jakie domino uruchomiliśmy, i że… już nie mamy wyjścia. 

Powiedzieliśmy „A”, więc będziemy musieli powiedzieć, „B, C, D”, i co najważniejsze, powiedzieć je mądrze.

Odpowiadając na pytanie, co było najważniejszym elementem całej układanki, to chyba to, że reaktywując markę, chcieliśmy ją przede wszystkim „odświeżyć”, mając na uwadze motto: „Kubota to nie klapki, to styl życia”. 

Postawiliśmy na bezkompromisowy marketing szanujący przeszłość marki, ale też taki, który podejmuje trudne i ważne społecznie tematy. Od pierwszego dnia działalności firmy część dochodów klapków Premium przeznaczamy na Fundację DKMS. 

Ponadto 5% ze sprzedaży całego tęczowego asortymentu przeznaczamy na Kampanię Przeciw Homofobii. Dzięki tym działaniom zostaliśmy nominowani do nagrody Pracodawca Roku wspierającego osoby LGBT+. 

To był jeden z najbardziej wzruszających momentów w firmie. 

5% z przychodów klapków Kubota Kids przeznaczamy Fundacji JiM, która walczy o poprawę jakości życia osób z autyzmem. Co roku wspieramy WOŚP oraz szereg pomniejszych inicjatyw jak np. zbiórki używanych butów dla osób potrzebujących organizowanych przez firmę WoshWosh.

A co miało największy wpływ na rychły sukces?

Szukając czynników, które zdecydowały o sukcesie reaktywacji, to z jednej strony, tak jak powiedziałam, postawienie na świeżość i naturalność w komunikacji, a z drugiej strony szybkie pozyskanie środków finansowych na rozwój. 

Po roku od reaktywacji doszliśmy do wniosku, że biznes ma duży potencjał, ale żeby dalej się rozwijać, potrzebujemy dodatkowych środków. Rozpoczęliśmy rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Wiele osób było poważnie zainteresowanych, ale to, co ich powstrzymywało to to, że posiadaliśmy jedynie licencję na korzystanie ze znaku towarowego. 

W związku z tym wróciliśmy do rozmów z Wiesławem oraz Dorotą Michalskimi, właścicielami znaku i zaproponowaliśmy im jego odkupienie. 

Okazało się, że Wiesław i Dorota od początku reaktywacji obserwowali nasze działania. Podobało im się to, co robiliśmy i chcieli, jako inwestorzy, zostać częścią nowej Kuboty. To była dla nas idealna propozycja. Oprócz połączenia biznesowych potencjałów był to też ważny przekaz dla fanów marki, że nowa Kubota = prawdziwa Kubota.

W utworzonej spółce podział był prosty. 

Reaktywatorzy mieli prowadzić wszystkie bieżące działania, a założyciele marki wnieść aportem do spółki znak towarowy, środki finansowe oraz know-how dotyczący importowania produktów z Chin. 

Do tej pory układ jest bardzo partnerski i świetnie się sprawdza. Wiesław oraz Dorota są ważną częścią spółki, ale to my reaktywatorzy, lepiej czujący bieżące trendy, decydujemy, w jakim kierunku estetycznym i produktowym marka się rozwija. 

Co było dla Was najtrudniejsze w reaktywacji marki? 

Reaktywacja to nie tylko przywrócenie do życia marki i produktów, to również zorganizowanie całego procesu promocji i sprzedaży. 

Jako zespół postawiliśmy na sprzedaż online jako główny kanał, co oznaczało wyzwanie w postaci zbudowania oraz prowadzenia sklepu internetowego. Tym samym zagospodarowania wymagały takie obszary jak m.in. marketing i komunikacja, kampanie online, analityka, user experience, social media, influencerzy czy technologia. 

Każdy z tych obszarów był dla nas sporym wyzwaniem, głównie ze względu na fakt, że na początku wszystko robiły 3 osoby.

Oprócz takich oczywistych biznesowych barier naprawdę sporym wyzwaniem były oczekiwania. Bo to, co z jednej strony było siłą marki, czyli jej rozpoznawalność, wręcz kultowość, z drugiej strony było olbrzymim ciężarem, z którymi musieliśmy się zmierzyć. 

Fani Kuboty na początku cały czas patrzyli „nam na ręce” i podważali zarówno to, co robimy, jak i szczerość naszych intencji. Komentarze: „to jakieś podróby, a nie Kuboty” były na porządku dziennym. To oczywiście nieprawda. „Nowa” Kubota jest w prostej linii kontynuatorem „starej” Kuboty. 

Symbolicznym łącznikiem jest osoba Doroty i Wiesława Michalskich.

Teraz już jest łatwiej, ludzie nam ufają. Widzą, że robimy dobrą robotę i cieszą się, w jakim kierunku idzie marka. Lubią to jak żonglujemy symbolami, które samorzutnie narosły wokół marki przez ponad 25 lat istnienia, to nieustanne, gombrowiczowskie zderzanie „niskiego” z „wysokim” czy swojskości z nowoczesnością. 

Uważam, że tylko z takiego kontekstowego tygla może powstać coś skłaniającego do refleksji i uśmiechu. Jako odpowiedzialna marka nie możemy iść inną drogą. 

Chcemy wytrącać ludzi z utartych schematów, dawać radość i zaskakiwać, jednocześnie pielęgnując to, co zawsze w Kubocie było wspaniałe: dystans do siebie i świata.

Czy spotykacie się z krytyką, że klapki, które niegdyś były sprzedawane za kilkanaście złotych, dzisiaj są marką PREMIUM? 

Nie zgodzę się, że jesteśmy marką premium. 

Mamy w ofercie wysokojakościowe produkty, jak świetnej jakości odzież, ręcznie robione w Polsce klapki Premium, czy klapki Pro, jedyne klapki basenowe produkowane w Polsce klapki Pro, ale to nie sprawia, że jesteśmy marką Premium. 

Oczywiście spotykamy się z krytyką, że sprzedajemy Kuboty za 159,99 zł, ale wynika to z tego, że ludzie myślą, że my sprzedajemy w takiej cenie, te kultowe klapki na Rzep, które kiedyś kosztowały 15 zł. Jak uświadomimy im, że to jest zupełnie inny model, w 100% robiony w Polsce przez szewców, którzy od pokoleń zajmują się produkcją obuwia, to zmieniają zdanie. 

Jaką rolę miała kampania z Biedronką i jak wpłynęło to na dalsze losy rozwoju marki? 

Od 2019 r., co roku, we wszystkich 3000 sklepach Biedronki organizujemy minimum 2 duże promocje naszych produktów. W tym roku będą 3. Za każdym razem produkty sprzedają się dosłownie w ciągu kilku dni. Zasięgi wzmianek w Internecie na temat każdej akcji z Biedronką są kilkumilionowe i przyczyniają się do znacznego wzrostu przychodów w sklepie online. O tym, jak udanym projektem jest współpraca z Biedronką, najlepiej świadczy fakt, że nasze promocje są z ich perspektywy uznawana za najlepsze akcje sprzedażowo-marketingowe w roku.

Podsumowując, współpraca z Biedronką jest jednym z kamieni milowych w rozwoju naszej firmy, i co ważne, układa się na bardzo partnerskich warunkach. W najbliższych kwartałach planujemy wiele niespodzianek, ale ze względu na wiążące mnie postanowienia poufności, nie mogę nic więcej powiedzieć 🙂

Teraz w ofercie poza klapkami basenowymi, casualowymi macie także skarpety, akcesoria typu kapelusze. Z perspektywy czasu – to dobry kierunek, aby rozszerzyć asortyment?

Tak, z ciekawostek, kapelusze bucket hat są u nas najlepiej rotującym towarem 🙂 

Sukces nowo wprowadzonych produktów oraz liczne zapytania fanów utwierdziły w nas przekonaniu, że jesteśmy gotowi na kolejny krok – wprowadzenie do oferty kolekcji odzieży. 

Nie ukrywamy, że od początku reaktywacji naszym największym marzeniem było stworzenie z Kuboty pełnoprawnego brandu obuwniczo-odzieżowego. I to się właśnie wydarzyło, jesteśmy świeżo po premierze pierwszej w historii marki kolekcji odzieży, łączącej wygodę i estetykę lat 90. W kolekcji dostępne są m.in. dresy, bawełniane bluzy i t-shirty zachowane w streetwearowej stylistyce. 

W dodatku premiera miała miejsce w Vogue, trochę kosmos 🙂 Jako marka zapukaliśmy już do wielu drzwi, ale te wydawały się zaryglowane, no bo gdzie Kubota i moda. A jednak. Kolejny stereotyp złamany. 

Jakie są dalsze plany rozwoju, w którą stronę aktualnie idziecie?

Z marki, której produkty były kiedyś sprzedawane na targach, w ciągu 3-4 lat udało nam się stworzyć pełnoprawny brand z ponad 30 pracownikami, 2500 SKU w ofercie i kilkusetprocentowymi wzrostami dochodów r/r. 

Nie mamy wątpliwości, że to dopiero początek. Planów jest cała masa, ale może wymienię kilka najważniejszych, stosunkowo krótko- i średnioterminowych:

  • Emisja crowdfundingowa na www.crowdconnect.pl w sierpniu tego roku.
  • Wejście na NewConnect w perspektywie kilku miesięcy.
  • Wprowadzanie do oferty nowych kolorystyk bestsellerów oraz kolekcji okolicznościowych.
  • Wprowadzenie do oferty klapków personalizowanych dla klientów detalicznych.
  • Poszerzenie naszego sklepu online www.kubotastore.pl o kolejne funkcjonalności.
  • Otwarcie kilku punktów sprzedaży stacjonarnej w największych miastach w Polsce.

Gdybyśmy mogli wyciągnąć pewne uniwersalizmy dla osób czytających, to jak przebiegał taki proces reaktywacji w Waszym przypadku? 

Uważam, że wszelkie tego typu uniwersalizmy w biznesie rzadko się sprawdzają, ponieważ okoliczności wpływających na sukces jest mnóstwo, ale spróbujmy. 

Zakładam, że o każdym punkcie mogłabym pisać prawie książkę, ale zakładając olbrzymi poziom ogólności, to tak to mniej więcej wyglądało:

  • Stworzenie strategii marketingowo-produktowo-sprzedażowej, budżetu i harmonogramu działań, zabezpieczenie finansowania i jasny podział obowiązków w firmie wśród wspólników.
  • Uzyskanie licencji na znak towarowy. Oczywiście biorąc pod uwagę naszą historię, rekomendujemy od razu odkupienie znaku towarowego na wyłączność. 
  • Stworzenie zespołu.
  • Stworzenie produktu/produktów i ekosystemu marketingowo – sprzedażowo – logistycznego.
  • Launch.
  • Ewaluacja całej kampanii, zebranie i analiza danych. Wyciągnięcie wniosków, korekta modelu biznesowego i przygotowanie strategii na kolejne kwartały.
  • Przygotowanie pitchdecka finansowego i stworzenie strategii pitchingowej.
  • Znalezienie inwestora i wtedy można wziąć pierwszy, głębszy oddech. Na krótko, bo wszystko zaczyna przyspieszać, ale w końcu przecież tego chcieliśmy? 🙂

W latach 90 Waszymi klientami był praktycznie każdy potomek Piasta. A kto jest dzisiaj Waszym klientem? Kogo powinniśmy z tego miejsca zaprosić na zakupy?

W ofercie mamy produkty skierowane do różnych osób. Najbardziej wszechstronne są klapki Rzep, bo podobnie jak 25 lat temu są skierowane niemal do… każdego – nie ma w tym słowa przesady. Są wygodne, dzięki rzepowi mogą dopasować się do różnych rodzajów stopy, a jednocześnie dobrze się kojarzą – starszym osobom jeszcze nostalgicznie, młodszym z czymś ciekawym i trochę zabawnym.

Dalej mamy klapki basenowe Basic, Gel lub Pro, które projektowane były głównie z myślą o chodzeniu na basen, ale przyjęły się też jako klapki po domu czy do podróżowania

Mamy też klapki dla bardziej świadomych modowo klientów jak np. streetwearowe klapki Rzep 2.0. (będące następcą kultowego klapka Rzep), Tech czy jakościowe klapki Premium.

I wisienka na torcie, czyli odzież. Zarówno kolekcja ubrań, jak i dodatków zachowana jest w nowoczesnej, energetycznej stylistyce, nawiązującej do klimatu vintage. Jej odbiorcą jest świadomy trendów klient w wieku 16-35, ceniący sobie luz, kolor, ale i świetną jakość. Cała kolekcja to naprawdę świetne jakościowo rzeczy, które posłużą nam wiele sezonów! 

Nie wytrzymam, jak nie spytam na zakończenie klapki + skarpetki to Wasz pomysł, czy stylizacja zapoczątkowana przez miliony Polaków, czy może podglądnięta moda z zachodu?  

Jeżeli ktoś wymyślił chodzenie w klapkach i skarpety, to z całym szacunkiem, ale ani nie my, ani nie ludzie z Zachodu, tylko Polacy ponad 25 lat temu. Wystarczy wpisać w Google’a frazę „Kuboty i lata 90”.

To, co Polacy czuli od zawsze, świat odkrył dopiero pod koniec drugiej dekady XXI wieku, kiedy klapki w zestawie ze skarpetkami zaczęły podbijać streetwearowy i modowy świat od Los Angeles po Tokio. Co tu dużo mówić, przewidzieliśmy trendy, szkoda, że tak mało się o tym mówi, oczywiście z przymrużeniem oka 😉

Cały wywiad możesz obejrzeć na Facebooku:

Podsumowując

Choć “potęga” znaku Kubota zapewne wpisała się do kronik biznesowych na zawsze, to widać, że mechanizm funkcjonowania firmy 25 lat temu i dziś jest zupełnie inny. Zmieniające się realia oraz potrzeby klientów to nie fanaberie, a kierunkowskazy, dzięki którym biznes może rosnąć.

Klapki Kubota to nie tylko ponadczasowy styl. To również jeden z najlepszych symboli umiejętnie prowadzonego biznesu, który jak feniks z popiołów powstał, by nawet w tych niepewnych gospodarczo czasach pokazać, jak powinno się to robić.

WBIZNES-skuteczny-marketing-5-błędów

Dołącz do ponad 4300 osób, które czytają mojego newslettera.

Bonus na start: Checklista 5 największych błędów, które popełniają firmy w marketingu.

Może Cię również zainteresować:

Autor wpisu:

Wojciech Bizub

Copywriter & właściciel agencji WBIZNES. Wykładowca akademicki. Prelegent największych konferencji biznesowych I <3 Marketing oraz WBEXP z Garym Vaynerchukiem. Jego klienci mówią, że jest pierwszym marketerem, który dostarcza wyników, a nie wymówek.

Wyciągając wnioski z przeprowadzonych kampanii oraz światowych wzorców, stworzył strategię dynamicznego rozwoju dla firm – WBIZNES. Twierdzi, że marketing i sprzedaż to prosty schemat, którego każdy może się nauczyć m.in. z jego programów szkoleniowych online.

Wojciech Bizub Odczaruj Marketing
Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Zobacz szczegóły