Posłuchaj najnowszego odcinka podcastu: 178. Dlaczego masz MAŁO WYŚWIETLEŃ? Klątwa algorytmów?

Marketing obrazkowy – 3 mało znane zasady używane przez marketerów

Udostępnij

O czym śni większość marketerów z pogranicza performance marketingu? O wysokim współczynniku CTR, bo kliknięcia muszą się zgadzać. Ale trudno przykuć uwagę odbiorców i zaangażować ich do kliknięcia w reklamę w social mediach, kiedy kreacja przybiera kameleonową formę. Wobec tego jak w pełni wykorzystać potencjał marketingu obrazkowego? Poznaj 3 mało znane zasady, które pomogą Ci zoptymalizować budżet.


Jeśli grafika, to przede wszystkim z twarzą – marketing obrazkowy


Mówi się, że dobra reklama powinna przybrać naturalną formę, bo wtedy łatwiej zostanie przyswojona przez odbiorców, zwłaszcza w social mediach. Co to znaczy? Wykorzystaj w swojej kreacji twarz — najlepiej taką, która przedstawia emocje.

Dlaczego? Bo zdjęcie twarzy może zwiększyć zainteresowanie, a przede wszystkim — empatię odbiorcy. 

Wykazało to badanie Północnoamerykańskiego Stowarzyszenia Radiologów z 2008 roku. Zanim powiem o wnioskach z niego płynących, wyobraź sobie taką sytuację…

Dwóch pacjentów idzie do lekarza – radiologa. Cel wizyty mają ten sam, ale jedna karta pacjenta zawiera jego osobistą fotografię, a druga zawiera wyłącznie opis. Jak myślisz, w stosunku do którego pacjenta lekarz będzie bardziej skrupulatny?

Dokładnie to samo wykazało badanie. Radiolodzy nie dość, że są bardziej skrupulatni wobec pacjentów, których karta wzbogacona jest o zdjęcie, to jeszcze twierdzą, że mają wyższy poziom empatii.

Wniosek dla placówek medycznych płynący z tego badania jest oczywisty. A jak to się przekłada na marketing?

O tym już wspomniałem wyżej. Kiedy robisz reklamę graficzną na Facebooku – dodaj do niej zdjęcie osoby w wysokiej jakości.

Kiedy dodajesz miniaturę na YouTube – także pamiętaj o wykorzystaniu twarzy oraz wybraniu takiej fotografii, która będzie przedstawiała emocje, np. radość, strach lub gniew (one działają najlepiej). Pamiętaj jednak, aby nie przesadzić.


Zobacz na ten przykład – konsternacja na twarzy aż zachęca do kliknięcia.

Zadaj sobie pytanie: kto lub co jest głównym „bohaterem” / tematem wideo? Właśnie to umieść na grafice.

Poza tym o zdjęciach w kontekście biznesowym i marketingowym należy pamiętać przy ofertach PDF, stronach internetowych, mailach, ulotkach, plakatach, a nawet… wizytówkach. Zresztą przyznaj, z ręką na sercu, kiedy ostatni raz widziałeś zdjęcie na wizytówce? No właśnie, to niezły wyróżnik graficzny.


Dzieci działają jak magnes


Chcesz szybko przykuć uwagę odbiorców? Wykorzystaj twarz dziecka! To prosta recepta na wkupienie się w łaski procesów poznawczych praktycznie każdej osoby na świecie. Skąd o tym wiemy? 

Między innymi z badania Kringelbach i współpracowników z 2008 roku, które pokazało, że ludzki mózg jest tak skonstruowany, aby uaktywniać się na widok twarzy dziecka.

Jak zwykle w takich przypadkach, idzie o ewolucje. Dzieci, jako bezbronne stworzenia, są uzależnione od dorosłych. A to oznacza, że muszą wywoływać w nich pozytywne emocje, które są podstawą dobrej relacji. Gdyby tak nie było, to dorośli doświadczaliby „dziecięcej znieczulicy”, a nasz gatunek wymarłby już dawno temu.

Jak to się przekłada na marketing?

Kiedy wykorzystasz zdjęcie dziecka w reklamie produktu lub usługi, to automatycznie przykujesz uwagę odbiorców lub klientów. Jednak problem pojawi się w chwili, gdy odbiorca nie poczuje związku między zdjęciem dziecka a Twoim produktem. 


Zobacz, jak P&G wykorzystało wizerunek dzieci w bardzo ważnym spocie reklamowym.

Już niejedna firma chciała wykorzystać ten mechanizm w swoim marketingu, ale nie osiągnęła zadowalających efektów. Dlaczego? Bo zrobiła to „na hura”, podczas gdy marketing jest bardziej skomplikowaną układanką. Nie wystarczy wykorzystać jedną metodę, aby zbawić całą firmę i osiągnąć oszałamiające zyski.

Dlatego jeśli już zapali się w Twojej głowie lampka: „Wykorzystam zdjęcie dziecka w kolejnej reklamie”, to przemyśl to kilka razy. To prosta i skuteczna metoda na pozyskanie uwagi, ale czy na pewno wiesz, jak dalej pokierować uwagą odbiorców, aby nie wyszli równie szybko z Twojego landing page’a jak na niego weszli?


Kobiety mają swój urok (tak jak marketing obrazkowy)


Zanim powiesz, że stereotypizuję, to pamiętaj, że jednym z fundamentów dobrej reklamy jest stereotyp. Ale przejdźmy do ciekawego dylematu.

Masz do wyboru pożyczkę. Czym się kierujesz przy wyborze? Tak, wiem – idiotyczne pytanie. Głównym czynnikiem wpływającym na decyzję jest wysokość oprocentowania. I nie ma w tym nic dziwnego. 

Pożyczka to produkt, którego głównym argumentem sprzedażowym jest cena. Im wyższe oprocentowanie, tym gorzej. Bo przecież nikt nie chce spłacać więcej, skoro na rynku są tańsze alternatywy. Ale czy na pewno? Nie do końca.

Badanie Bertrand i współpracowników z 2005 roku pokazało, że niektórzy klienci byli w stanie wybrać pożyczkę o wyższym oprocentowaniu o 4,5% pod jednym warunkiem – do oferty dołączone było zdjęcie kobiety.

Jeden szczegół w postaci dołączenia zdjęcia kobiety sprawił, że klienci byli bardziej zainteresowani droższą pożyczką, która w ostatecznym rozrachunku kosztowałaby ich prawie 5% więcej.

Oczywiście jest pewien haczyk. Tymi klientami byli mężczyźni. Wśród badanych kobiet nie zaobserwowano istotnych statystycznie zmian zachowań. Ale w gruncie rzeczy to dobry wniosek.

Skoro kobietom jest „wszystko jedno”, a mężczyźni są skłonni podjąć decyzję na podstawie zdjęcia kobiety, to wrzucając do oferty częściej kobiety – niczym nie ryzykujesz. Marketing obrazkowy to cwane narzędzie, racja?

Podkreślenia wymaga fakt, że to tylko jedno z badań przeprowadzonych na konkretnej grupie klientów z branży finansowej. Niekoniecznie to samo musi zadziałać w branży medycznej, budowlanej, gastronomicznej czy kopalnianej.


Swoją drogą – pamiętasz jeszcze piękną i długą świąteczną reklamę Apartu? 🙂


Marketing obrazkowy kryje jeszcze wiele tajemnic


Natomiast już 3 z nich wspólnie rozwiązaliśmy w tym artykule. A jeśli interesuje Cię, w jaki sposób projektować grafiki, które nie tylko przykują uwagę odbiorców, ale także pomogą im w szybszym podjęciu decyzji zakupowej, to koniecznie sprawdź projekt: https://zyskajuwage.pl/

To program online, z którego poznasz narzędzia pozyskiwania uwagi oraz psychologię stojącą za budową ciekawości. Dzięki temu nikt nie przejdzie obojętnie wokół tworzonych przez Ciebie treści. Krótko mówiąc — zaczniesz tworzyć rzeczy, które aż chce się kliknąć.

A jeśli interesuje Cię temat psychologii poznawczej, to w tym artykule znajdziesz coś dla siebie.

WBIZNES-skuteczny-marketing-5-błędów

Dołącz do ponad 4500 osób, które czytają mojego newslettera.

Bonus na start: Checklista 5 największych błędów, które popełniają firmy w marketingu.

Może Cię również zainteresować:

Autor wpisu:

Wojciech Bizub

Copywriter & właściciel agencji WBIZNES. Wykładowca akademicki. Prelegent największych konferencji biznesowych I <3 Marketing oraz WBEXP z Garym Vaynerchukiem. Jego klienci mówią, że jest pierwszym marketerem, który dostarcza wyników, a nie wymówek.

Wyciągając wnioski z przeprowadzonych kampanii oraz światowych wzorców, stworzył strategię dynamicznego rozwoju dla firm – WBIZNES. Twierdzi, że marketing i sprzedaż to prosty schemat, którego każdy może się nauczyć m.in. z jego programów szkoleniowych online.

Wojciech Bizub Odczaruj Marketing

Odbierz pierwszą lekcję

Dowiesz się, czym tak naprawdę jest miniatura i jaką pełni rolę w procesie percepcji treści. A poza tym zrozumiesz główną ideę tworzenia klikalnych grafik, która opiera się o mechanizm luki informacyjnej.

Twoje dane są bezpieczne, co potwierdza klauzula RODO [czytaj więcej]
Zapisująć się na szkolenie online wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Wojciech Bizub skuteczny e-marketing z siedzibą w Cieszynie, ul. Odległa 76 (Administrator danych). Mogę cofnąć zgodę w każdym czasie. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody. Administrator przetwarza dane zgodnie z Polityką Prywatności. Mam prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo sprzeciwu, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego lub przeniesienia danych.