W tym tekście opowiem kilka słów o SEO: pozycjonowaniu tradycyjnym w Google i w wyszukiwarkach AI. Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie: co powinien wiedzieć każdy szef, właściciel przedsiębiorstwa? To jesteś we właściwym miejscu.
Mało o technikaliach, a dużo o tym, jak SEO przekłada się na zyski spółki. Jak to zrozumieć, jak być świadomym tego, co się tam dzieje, ale bez wchodzenia w niuanse. Zapraszam do lektury!
Jeśli wolisz posłuchać, to łap link do odcinka podcastu:
https://open.spotify.com/episode/3HdjkhNGo8apFsA0U0cYI6?si=lj5KRX84Sbq0WZ5LeA6CTw&nd=1&dlsi=3c043ef2ce8d4d46Czy SEO w dobie AI umiera?
Myślę, że nie umiera, ale przeżywa swój renesans.
Zacznijmy od prostego faktu. Niezależnie od tego, czy ktoś wpisuje zapytanie w Google, mówi do asystenta głosowego, czy zadaje pytanie w AI Mode w stylu „znajdź mi najlepszą firmę, która…”, zawsze dzieje się jedno i to samo.
Algorytm układa listę. Kolejkę. Ranking.
Ktoś jest pierwszy, ktoś drugi, ktoś dziesiąty. A większość firm w ogóle nie trafia na tę listę cytowań. Dlaczego? Ponieważ są niewidoczni. Nie ukryci. Nie schowani. Tylko niedopasowani do tego, czego roboty / algorytmy szukają.
I teraz bardzo ważne zdanie:
Dzisiaj SEO to nie jest „pozycjonowanie w Google”. SEO to wpływanie na kolejność, w jakiej Twoja firma pojawia się w miejscach, gdzie ludzie podejmują decyzje, czyli w wynikach wyszukiwania. Ta sama mechanika dotyczy wyników na Allegro, OLX, BING i wszystkich tych miejsc, które korzystają z mechanizmu wyszukiwarki.
I owszem, wczoraj tym punktem odniesienia było Google. Jutro będzie to w dużej mierze AI Overviews, AI Mode Google, ChatGPT, Gemini, asystenci głosowi i inne przestrzenie, które się pojawią, a jeszcze o nich nie słyszeliśmy. |
Gdzie aktualnie użytkownicy internetu szukają odpowiedzi?
- Co 4. wyszukiwanie ma AI Overview
- 24,17% zapytań w polskim Google pokazuje gotową odpowiedź AI (AIO)
- Około 58% badanych deklaruje, że do rekomendacji produktów/usług używa narzędzi AI
Pomimo zauważalnych zmian, jedno pozostało takie samo. Zawsze będzie jakaś lista. Zawsze będzie ranking. I zawsze ktoś będzie na górze, a ktoś poza kadrem.
Czy w takim razie SEO z końcem 2025 roku i w 2026 roku to kanał, w który warto inwestować?
Tak. Pozycjonowanie było, jest i będzie istotne, niezależnie od tego, jak zmienia się technologia. SEO to przekładając na staropolski – Search Engine Optimization, czyli dostosowanie do silnika wyszukiwania – niezależnie, kto jest jego twórcą.
Paradoks: branża, która według wielu od 10 lat się “zwija”, z roku na roku wciąż się rozwija
Aby nadać zagadnieniu kolorytu, warto zaznaczyć, że ten artykuł powstał we współpracy z Senuto – polskim narzędziem do analizy widoczności, słów kluczowych i tworzenia contentu.
To taki panel sterowania tym, jak Twoja firma wypada w kolejce wyszukiwań.
Korzystamy z niego w WBIZNES na co dzień i chętnie opowiem Ci o tych funkcjach, bo jako CEO dzięki temu lepiej zrozumiesz, o co chodzi w SEO.
Tak, żebyś wiedział jedno: czy SEO zarabia, czy tylko ładnie wygląda w raporcie. Mam to szczęście, że zespół Senuto zgłosił się do mnie sam, przy okazji ujawniając kilka szczegółów na temat nowości, którymi również tutaj się z Tobą podzielę.
Zacznijmy od tego, jak rozumiem to, o czym rozmawiamy, czyli wątek pozycjonowania.
Czym jest pozycjonowanie?
Może na start użyję barwnej analogii, czyli social mediów, do których i ja i Ty wchodzimy codziennie. Twoi klienci też wchodzą, aby przescrollować, podejrzeć, co robią znajomi / influencerzy i być w kontakcie z bliskimi.
Idea jest taka, że użytkownicy wchodzą na Facebooka, Instagram czy TikToka i oglądają content, komentują memy, lajkują zdjęcia znajomych z kurortu all inclusive. Jeśli przy okazji wpadnie im w oko Twoja oferta – super. Ale to jest efekt uboczny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodzi do apki społecznościowej, aby poznać ofertę firmy XYZ.
Wyszukiwarki działają inaczej. Tam już od samego początku mamy jakiś cel, jakąś intencję. Chcemy się czegoś dowiedzieć. Coś porównać. Znaleźć coś konkretnego.
Bycie w wyszukiwarkach moglibyśmy porównać do budowania witryny sklepowej przy ruchliwej ulicy, po której ludzie chodzą, aby coś konkretnego obejrzeć i często kupić. Jeśli spacerujesz po ulicach w różnych miastach, to wiesz, że istnieją bardziej uczęszczane miejsca, gdzie jest gęsto od ludzi, a z drugiej strony są zaułki, w których ludzi jest zdecydowanie mniej.
I tu kolejne odniesienie do tej metafory.
Bo im wyższa pozycja w wyszukiwarce tym Twoja witryna sklepowa wychodzi naprzeciw większej liczby osób.
Dobra pozycja, czyli pierwsza trójka (TOP3) to analogicznie dobra lokalizacja przy głównej ulicy handlowej w mieście. To miejsce, do którego ludzie idą z intencją. Ktoś, kto wpisuje „adwokat sprawy rozwodowe Kraków”, „firma szkoleniowa lean manufacturing”, „klinika stomatologiczna całodobowa mokotów”, ma bardzo konkretny problem i bardzo konkretny powód, żeby wydać pieniądze.
Więc wracając do metafory:
- wysoka pozycja w wyszukiwarkach = Twoja firma ma lokal przy głównej ulicy, tam gdzie ruch jest najbardziej wartościowy,
- niska pozycja w wyszukiwarkach = Twoja firma dogorywa w bocznej uliczce, do której nikt nie zagląda.
Za chwilę przejdziemy do tego, jak to się ma do biznesu i sprzedaży, ale najpierw zestawmy to z AI.
Pozycjonowanie w dobie AI – tradycjne SEO, ale w nowym opakowaniu
Za moment standardem wśród użytkowników internetu w interakcji z wyszukiwarkami, będą zdania:
- „Hej asystencie, znajdź mi firmę, która pomoże mi w…”,
- „Umów mi konsultację z…”,
- „Zamów dla mnie…”.
I znowu. Algorytm wybierze jedną, dwie, trzy opcje. To będzie dokładnie ten sam problem, tylko opakowany w nowy interfejs.
Dlatego powtórzę: SEO nie umiera. SEO zmienia formę. Przestajemy walczyć tylko o 10 pierwszych pozycji. Zaczynamy walczyć o to, czy Twoja firma pojawi się na liście rekomendacji AI. Celujemy w TOP3. Dlaczego? Między innymi dlatego, że strony z TOP3 Google mają 65,9% cytowań na 1. pozycji AIO.
Żeby mieć na to wpływ, trzeba zrozumieć kilka rzeczy. To trzy filary, na których oprzemy ramy strategii EEO (Everywhere Engine Optimization / AEO (Answer Engine Optimization) / GEO (Generative Engine Optimization). To trzy skróty, ale oznaczają w dużej mierze to samo – pozycjonowanie w wyszukiwarkach.
3 filary strategii pozycjonowania w dobie AI
- Bezpieczeństwo, wydajność, jakość wykonania i dostępność Twojej strony – aby robotom wielkich modeli językowych łatwo się po niej jeździło i łatwo skanowało.
- Treści dopasowane do pytań, fraz i ich intencji – czyli dobrze dobrane słowa kluczowe (to, co użytkownicy faktycznie wpisują) i treści, które mają szansę na bycie zauważonymi przez roboty i zacytowanymi w odpowiedziach AI.
- Autorytet – czyli sprawienie, aby roboty Google i modeli językowych uznały właśnie Twoją stronę za godną zaufania, godną polecenia, godną zacytowania.
“W 9 na 10 projektów, które przejmujemy po innych firmach, okazuje się, że jeden z tych filarów praktycznie nie istnieje. Albo jest świetny content, ale technicznie strona jest „zabetonowana”, albo jest całkiem niezły profil linków, ale zero myślenia o intencji fraz. Jako SEO-wiec mam nawyk patrzenia na projekt jak na trójkąt z trzema bokami – jeśli któryś jest dramatycznie krótszy, całość zawsze się sypie, niezależnie od tego, jak ładnie wyglądają pojedyncze słupki w raporcie”. – Damian Grądzki, Senior SEO WBIZNES
Pewnie myślisz, że nadal mówimy o widoczności, ruchu, a nie o kasie, natomiast chcę pokazać wszystkie istotne zależności.
Od czego zacząć pozycjonowanie, które zadziała na przełomie 2025 i 2026 roku?
Zacznijmy od słów kluczowych i ich intencji, bo to jest coś, co totalnie zmienia sposób myślenia o SEO wśród szefów firm, z którymi omawiam ten wątek.
Kiedyś na szkoleniu klient powiedział mi: „SEO to odpowiedź na pytanie: co klient musi wpisać w Google, żeby trafić do nas”. I to jest nadal fajne zdanie, ale dziś za krótkie. Należy je rozbudować o dopisek: “…i z jaką intencją ten klient w ogóle szuka”.
Poniżej znajdziesz przykłady intencji, z jaką użytkownicy przychodzą do wyszukiwarek. Użyję przykładu z branży budowlanej (ocieplanie pianą PUR), bo ten temat mam dobrze rozpracowany.
Intencja problemowa („mam problem”)
Użytkownik odczuwa konkretny ból: zimne poddasze, wysokie rachunki, wilgoć.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- zimne poddasze czym ocieplić
- jak zmniejszyć rachunki za ogrzewanie dom jednorodzinny
- grzyb na ścianie jak zapobiec
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: jakie rozwiązanie pomoże mi pozbyć się problemu?
Intencja informacyjna („chcę zrozumieć temat”)
To użytkownik, który jeszcze nie szuka konkretnej firmy, tylko wiedzy na temat wybranego rozwiązania.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- co to jest ocieplanie pianą pur
- ocieplanie poddasza pianą pur opinie
- piana pur wady i zalety
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: w jaki sposób wybrana opcja rozwiązuje jego problem?
Intencja porównawcza („które rozwiązanie lepsze?”)
Użytkownik już zna metodę i porównuje je z innymi.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- piana pur czy wełna lepsza na poddasze
- piana pur a styropian porównanie
- ocieplanie pianą pur opinie forum
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: czy ocieplenie pianą PUR to najlepsza opcja?
Intencja cenowa – informacyjno-transakcyjna („chcę znać koszt”)
Tutaj zaczyna się prawdziwy „mięsożerny” lead – użytkownik myśli o zakupie.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- ocieplanie pianą pur cena za m2
- piana pur cennik 2025
- ile kosztuje ocieplenie poddasza pianą pur 100m2
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: skoro to takie dobre, to ile to kosztuje, czy wpisuje się to w mój budżet?
Intencja transakcyjna – lokalna / globalna („szukam firmy / szukam firmy w okolicy”)
To są leady „tu i teraz”: użytkownik szuka konkretnego wykonawcy.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- ocieplanie pianą pur Warszawa
- ocieplanie pianą pur firma
- wykonawca ocieplenia pianą pur
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: jakie firmy oferują daną usługę?
Intencja nawigacyjna („szukam konkretnej firmy / marki”)
Użytkownik zna już markę, teraz chcę mieć pewność, że podejmie dobrą decyzję.
Co wpisuje w wyszukiwarkę?
- [Nazwa firmy] ocieplanie pianą pur
- [Nazwa firmy] kontakt
- [Nazwa firmy] adres
Co chcę znaleźć?
Odpowiedź na pytanie: jak zamówić usługę od firmy, którą wybrałem?
Dlaczego zrozumienie intencji ma znaczenie dla Ciebie, jako CEO?
Bo jeśli płacisz za SEO, a Twój zespół lub agencja pozycjonują głównie na frazy z intencją informacyjną, to możesz mieć masę ruchu, masę odsłon i… zero sprzedaży. To tak, jakbyś miał salę pełną ludzi na darmowym wykładzie, ale zero osób, które chcą podpisać umowę.
Z perspektywy strategii to oznacza, że Twoja firma powinna:
- rozumieć znaczenie intencji fraz kluczowych,
- do każdego typu intencji dopasować ścieżkę, która zamieni osobę szukającą w płacącą.
Czyli z jednej strony, być najlepszym źródłem wiedzy, kiedy klient się uczy i porównuje różne koncepcje. Z drugiej, być najlepszym wyborem, kiedy klient chce kupić i zgłosić się do rozmowy.
Gdzie znaleźć dobre frazy kluczowe i poznać ich intencję?
Tu przyda się Senuto – partner tego artykułu. W narzędziu masz bowiem moduł “Baza Słów Kluczowych”.
Wpisujesz temat swojej branży i widzisz:
- czego ludzie naprawdę szukają,
- jak często tego szukają w skali miesiąca,
- jakie pytania zadają,
- jak formułują problemy,
- jak często pojawia się słowo „cena”, „najlepszy”, „najbliżej mnie”,
- jak często dana fraza wyszukiwana jest w perspektywie całego roku,
- jakie typy contentu warto stworzyć, aby trafić do TOP pozycji w odpowiedzi na daną frazę.

Dla Ciebie, jako CEO, to jest złoto. Bo przestajesz zgadywać, a zaczynasz opierać marketing na realnym języku klienta. To jest pierwszy krok: zrozumieć intencje. Drugi to zrozumieć, co wpływa na to, czy Twoja strona w ogóle ma szansę pojawić się wysoko.
Co zrobić, aby trafić do TOP3 na wybraną frazę kluczową?
Przejdźmy do tych trzech parametrów, które w praktyce decydują o Twojej kolejności w rankingu.
Dostępność techniczna
Pierwszy filar to dostępność techniczna, czyli mówiąc językiem biznesowym: jak łatwo robotom Google i AI „przeczytać” i zrozumieć Twoją stronę.
Wyobraź sobie, że Google ma ograniczoną ilość paliwa do “podróżowania” po Twojej stronie. To tzw. crawl budget. Robot wchodzi, ma określoną energię i albo przebiegnie całą stronę szybko i sprawnie, albo zakopie się w zaułkach tj. błędach, przekierowaniach, wolnych podstronach i powie: „dobra, wystarczy, wychodzę”.
Jeśli Twoja strona jest ciężka, wolna, pełna duplikatów i śmieciowych podstron, to jest jak magazyn bez regałów. Teoretycznie dużo towaru, ale nikt go nie znajdzie. Ani człowiek, ani tym bardziej robot.
Z perspektywy CEO ważne jest jedno pytanie do zespołu SEO: Czy mamy regularnie robiony techniczny przegląd strony, czy jedziemy na nadziei sprzed pięciu lat?
W Senuto możesz podejrzeć efekty tej dostępności w bardzo prosty sposób. W module Analiza Widoczności widzisz, jak Twoja domena rośnie lub spada na frazy kluczowe w TOP3, 10 i 50 na przestrzeni miesięcy. Jeśli po zmianach technicznych wykres idzie w górę, to znaczy, że robotom jest łatwiej Cię czytać. Jeśli idzie w dół – masz sygnał ostrzegawczy.

Dopasowane treści (content zoptymalizowany pod SEO)
Drugi filar to treści dopasowane do fraz i intencji. Google, AI Overviews, asystenci AI – oni wszyscy szukają jednej rzeczy: najlepszej możliwej odpowiedzi na konkretne pytanie. Najlepszej, czyli takiej, przy której użytkownik nie musi już wracać do wyników i szukać dalej.
Jeśli ktoś wpisuje „jak przygotować się do mediacji rozwodowej”, to idealna strona powinna:
- wytłumaczyć, czym są mediacje,
- pokazać krok po kroku, jak się do nich przygotować,
- odpowiedzieć na najczęstsze obawy,
- dać jasne CTA typu „umów konsultację”.
Jeśli to skompresujemy do trzech słów, które zapamiętasz jako CEO, to będą: kompletność, użyteczność, intencja.
Content dopasowany do AI Overview
I teraz ważny wątek AI Overview. Kiedy Google pokazuje gotową odpowiedź AI na górze wyników, to tak naprawdę robi ranking źródeł, z których ta odpowiedź jest zlepiona. Nie wybiera losowo. Patrzy na to, kto ma autorytet, kto daje kompletne odpowiedzi i kto najlepiej trafia w intencję.
W praktyce oznacza to, że strona, na której treść jest płytka, ogólnikowa i napisana tylko „pod roboty”, nie ma szans być ulubionym źródłem AI. I tu znowu Senuto jest Twoim partnerem.
- Masz Content Planner, który pomaga zaplanować tematy wokół kluczowych fraz.
- Masz Writer 2.0, który podpowiada, jak rozbić temat na nagłówki, jakie podtematy poruszyć, jaką długość powinna mieć treść, żeby była konkurencyjna.
- Masz analizę konkurencji, dzięki której widzisz, co jest na stronach, które już są wysoko.
To jest jak inżynieria odwrotna sukcesu. Nie piszesz, co Ci się wydaje ważne. Piszesz to, co już działa w Twojej kategorii, ale robisz to lepiej.
UWAGA na SEO, które wygląda dobrze na raportach, ale nie ma z tego pożytku
W tym miejscu koniecznie trzeba poruszyć wątek wyników, które często audytujemy u klientów, którzy do nas przychodzą. Bardzo częstym scenariuszem przy współpracy z agencjami SEO, które “rozliczają się za efekty i za pozycję w Google” jest to, że owszem, zapewniają wysokie pozycje, ale źle dopasowały frazę do realizacji celu, na którym Ci zależy.
Załóżmy, że prowadzisz firmę, która oferuje usługę ocieplania pianą PUR. W takiej sytuacji pozycjonowanie na:
- frazy, których nikt nie szuka, czyli takie, które w Senuto mają potencjał wyszukiwań równy 0 lub co najwyżej 10/msc,

- frazy powiązane z Twoją branżą tj. o wysokim potencjale wyszukiwań, ale nie takie, które prowadzą do zakupów Twoich produktów,

nie przyniesie Ci żadnych korzyści.
Dlaczego? Ponieważ:
- dobra pozycja na frazę z potencjałem wyszukiwań 0/msc oznacza, że jesteś wysoko tam, gdzie nikogo nie ma,
- dobra pozycja na frazę z wysokim potencjałem, ale niedopasowaną intencją oznacza, że trafiasz do ludzi, ale nie tych, co trzeba (Ty sprzedajesz ocieplenia pianą, a nie pianę do samodzielnego natrysku).
W takiej sytuacji faktycznie Twoja strona może być numerem 1. Gratulacje… W raporcie od agencji SEO masz wyraźnie napisane, że jesteś TOP1. Co to daje? Nic, agencja wysyła Ci raport z szelmowskim uśmiechem, licząc, że nie odkryjesz ich diabolicznej strategii.
Autorytet – czyli zaufanie od użytkowników i robotów
Trzeci filar to autorytet. Tutaj najlepszą metaforą jest rekomendacja / poczta pantoflowa. Jeśli pięciu poważnych przedsiębiorców mówi: „tak, pracujemy z tą kancelarią, z tą agencją, z tą kliniką”, to w siatce społecznej ta firma rośnie w oczach. Linki, opinie, rekomendacje, case study, wzmianki o brandzie / osobach z Twojej firmy działają podobnie. Im więcej wartościowych źródeł „wskazuje” na Twoją stronę, tym algorytm bardziej ufa, że to, co mówisz, ma znaczenie.
Dla Ciebie jako CEO w tym kontekście ważne są dwie rzeczy.
- Po pierwsze, budowanie autorytetu to inwestycja, którą można robić dobrze albo niebezpiecznie. Tanie, masowe pozyskiwanie wzmianek o Twojej firmie z dziwnych źródeł to proszenie się o problemy.
- Po drugie, autorytet budujesz nie tylko wzmiankami, ale też jakością treści i spójnością w wielu kanałach.
W Senuto możesz podejrzeć, na jakie frazy jesteś widoczny w porównaniu do konkurencji. Możesz zobaczyć, które podstrony u nich przyciągają ruch i plątaninę linków “Analiza linków”. To daje Ci kierunek: gdzie warto dobudowywać autorytet, a gdzie szkoda czasu.
Dobra widoczność, wysoki ruch nie oznaczają dobrej konwersji -> sprzedaży
Czas na brutalną prawdę. Nawet najlepsze SEO, najlepsza widoczność, najlepsze treści i autorytet nie dadzą Ci złotówki więcej, jeśli reszta mechanizmu jest zepsuta:
- Jeśli Twoja strona wygląda jak ulotka z lat 2000,
- jeśli nie ma jasnego CTA,
- jeśli formularz kontaktowy ma 12 pól,
- jeśli nikt nie oddzwania na zapytania…
…to SEO będzie tylko pompować ruch w dziurawe wiadro.
Z perspektywy CEO musisz myśleć o SEO jak rurociągu, który doprowadza na Twoją stronę ludzi szukających rozwiązania. Ale od zapukania do drzwi do momentu podpisania umowy jest jeszcze daleko.
Sprzedaż to nie zadanie SEO, tylko Twojej strony, Twojej oferty, Twojej sprzedaży.
Pozycjonowanie działa wtedy, gdy wszystko, co związane z marketingiem i sprzedażą robione jest na tak samym dobrym poziomie, ponieważ:
- nawet najlepsza strona www, atrakcyjna oferta i skuteczny handlowiec będą funta kłaków warte, jeżeli nikt do nich nie trafi.
- nawet najlepsze SEO będzie bezwartościowe, jeżeli przyciągnie do Twojej strony potencjalnych klientów, ale odbiją się oni od niej jak od ściany.
“Zanim w ogóle zaczniemy pozycjonować, siadamy i zastanawiamy się, czy SEO to dobry kanał dla danego projektu. Nieraz wysyłam z działu SEO jasną rekomendację: pozycjonowanie tej strony ze względu na jej charakter, specyfikę branży, analizę konkurencji nie ma sensu, bo brakuje dobrych fraz, aktualnie strona nie ma szans na generowanie dobrych pozycji, bo wyraźnie odstaje od konkurentów, horyzont czasowy i trudność wypozycjonowania danego projektu w tak konkurencyjnej branży przyniesie klientom korzyść po kilku miesiącach, jeśli brak budżetu na działania długofalowe, każda złotówka wpakowana w SEO oznacza stratę”. – Damian Grądzki, Senior SEO WBIZNES.
Jak zamienić “maszynkę generowania ruchu” w “maszynkę zarabiającą pieniądze dla Twojej firmy”?
Prawdziwe pytanie nie brzmi „czy inwestować w SEO?”, tylko „czy jesteśmy gotowi na ruch, który SEO może nam dowieźć?”.
I tu znowu możesz użyć Senuto jako check pointu.
Najpierw patrzysz na trend widoczności. Czy rośniemy, czy spadamy? Potem patrzysz w GA4 na konwersje z ruchu organicznego. Czy zapytań z SEO przybywa?
Jeśli widoczność rośnie, a zapytań nie przybywa, masz jasny sygnał: problem nie jest w SEO, problem jest w stronie lub sprzedaży.
To jest dokładnie to miejsce, w którym CEO powinien zadać kilka konkretnych pytań:
- Jak szybko kontaktujemy się z leadami z SEO?
- Jak wygląda nasza strona ofertowa na mobile?
- Czy jasno mówimy, co klient ma zrobić jako następny krok?
- Czy nasze treści pomagają mu podjąć decyzję, czy tylko edukują bez domknięcia?
SEO ma sens tylko wtedy, kiedy jest wpięte w cały proces sprzedaży. Jeśli jest samotną wyspą – generuje raporty, nie pieniądze.
Jak zamienić ruch z wyszukiwarek AI w zyski?
Teraz połączmy to wszystko z AI.
Coraz więcej osób, zamiast wpisać coś w Google, pisze to w AI Mode, ChatGPT, Gemini, Perplexity, w asystencie systemowym. Czyli zamiast wpisać w wyszukiwarkę: „najlepsza kancelaria rozwodowa Warszawa”, pada pytanie do AI: „jaką kancelarię rozwodową w Warszawie polecasz dla osoby, która…”.
Co robi AI w takiej sytuacji? Znowu wracamy do trzech rzeczy z początku artykułu: autorytet, kompletność i intencja.
- Autorytet – czyli czy Twoja marka i Twoja strona pojawiają się w wielu wiarygodnych i niezależnych miejscach. O tym decyduje liczba wzmianek o Twojej firmie.
- Kompletność – czy Twoje treści są na tyle wyczerpujące, że AI może na nich oprzeć odpowiedź bez doszywania braków z pięciu innych źródeł.
- Intencja – czy Twoje teksty i oferty są pisane językiem problemów klienta, czy językiem wewnętrznym firmy. Dobrą metodologią myślenia jest metoda TAYA, czyli They ask you answer. Możesz poszukać książki na ten temat, bo jest ciekawa.
To jest nowa odsłona SEO. Możesz to nazwać pozycjonowaniem w AI, GEO, AEO, EEO, ale fundament jest ten sam. Jeśli jesteś obecny w Google, masz dobre treści, autorytet i sprawną stronę, to zwiększasz szansę, że AI uzna Cię za sensowne źródło.
Jak Senuto pomoże Ci w zdobywaniu klientów z wyszukiwarek AI?
Senuto już dziś pomaga w tym na trzech poziomach.
- Po pierwsze, pokazuje Ci, jak zmienia się Twoja widoczność, kiedy AI Overviews zaczyna zabierać część kliknięć z klasycznych wyników. Widzisz, gdzie spadasz, gdzie jeszcze masz potencjał.
- Po drugie, pozwala Ci zaplanować treści tak, żeby były kompletne. Dzięki analizie TOP 10 widzisz, dlaczego konkurencja jest wyżej. Czy mają więcej podtematów, lepsze nagłówki, bardziej wyczerpujące odpowiedzi.
- Po trzecie, daje Ci język, którego używają klienci. Zamiast tworzyć treści „po naszemu”, tworzysz je tak, jak pytają Twoi klienci. A AI kocha treści, które brzmią jak żywy człowiek, a nie jak katalog usług.
Co ma największe znaczenie w pozycjonowaniu na przełomie 2025/2026 roku?
Zróbmy teraz 5-punktowe podsumowanie z perspektywy CEO.
- SEO to nie jest techniczna sztuczka. To jest wpływ na kolejność, w jakiej Twoja firma jest proponowana ludziom gotowym na rozmowę, spotkanie, zakup. Dziś w Google, jutro w AI, pojutrze w asystentach głosowych. Ale zawsze mówimy o kolejności.
- Różnica między socialami a wyszukiwarką jest prosta. W socialach przerywasz ludziom scrollowanie, w Google i w AI odpowiadasz na ich świadome, często pilne potrzeby. To jest zupełnie inny poziom gotowości do zakupu.
- Na Twoją pozycję wpływają trzy rzeczy, które warto mieć w głowie na poziomie zarządczym:
- dostępność i jakość techniczna strony,
- treści dopasowane do fraz i intencji,
- autorytet budowany przez obecność w wiarygodnych miejscach.
- Sam ruch nie ma żadnej wartości, jeśli Twoja strona i sprzedaż nie domykają tematu. SEO nie zastąpi domknięcia sprzedaży, dobrego procesu, faktycznego kontaktu z klientem. Może tylko doprowadzić ludzi do drzwi. Jeżeli ktoś Ci mówi inaczej, niestety, ale mija się z prawdą.
- Przyszłość SEO to integracja z AI. Wciąż wygrywają ci, którzy mają najlepszą odpowiedź na pytanie klienta, tylko teraz tym klientem jest często również sztuczna inteligencja, która wybiera, kogo pokaże.
I teraz kluczowe. Co możesz zrobić po tej lekturze, jeśli chcesz przestać się zastanawiać, czy SEO zarabia, a zacząć to po prostu widzieć w danych? Tu wracamy do Senuto.
Jeśli jeszcze nie masz tam konta, to naprawdę warto je założyć choćby po to, żeby zrobić trzy proste rzeczy.
- Pierwsza rzecz: podłącz swoją domenę do Analizy Widoczności i zobacz, jak wygląda wykres Twojej obecności w Google. Czy jesteś w trendzie wzrostowym, spadkowym, czy w linii prostej. To jest EKG Twojego biznesu w wyszukiwarce.
- Druga rzecz: dodaj do monitoringu najważniejsze frazy, które mają dla Ciebie znaczenie biznesowe. Nie „marketing online ogólnie”, tylko konkret: „szkolenia lean dla produkcji”, „kancelaria podatkowa dla firm IT”, „klinika ortodontyczna dla dorosłych”. To są te punkty, przy których klienci biorą kalendarz do ręki.
- Trzecia rzecz: zacznij patrzeć na treści jak na inwestycję, a nie koszt. Wykorzystaj Content Planner i Writer 2.0 do zaplanowania kilku kluczowych tekstów, które wprost odpowiadają na pytania Twoich klientów. Potem połącz to z GA4 i zobacz, które strony faktycznie dowożą zapytania.
To nie wymaga od Ciebie, jako CEO, zagłębiania się w techniczne niuanse. Wymaga tylko jednej decyzji: że przestajesz patrzeć na SEO jak na czarną skrzynkę, do której wrzucasz pieniądze, a zaczynasz traktować je jak pierwszy krok w Twoim procesie sprzedaży.
Podsumowanie
Na koniec mam proste zaproszenie. Jeśli czujesz, że ten artykuł poukładał Ci w głowie temat SEO i chcesz zobaczyć, jak to wygląda na Twoich własnych danych, załóż konto w Senuto, aktualnie jest dostępne w bardzo dobrej cenie, więc to świetna okazja, by zacząć.
Kiedy to publikuję, trwa już akcja Black Friday, gdzie Senuto przygotowało nie lada propozycję na start. Jak nie teraz, to kiedy…
To może być pierwszy krok do tego, żeby z poziomu zarządu efektywnie kontrolować, za co płacisz swojemu zespołowi lub zewnętrznej firmie, jaki masz potencjał na zaplanowane słowa kluczowe i w którym momencie klienci uciekają do konkurencji, bo po prostu łatwiej znajdują ją w wyszukiwarce niż Was. SEO to nie jest magia, która działa lub nie działa. To techniczny system wpływania na wyniki wyszukiwania. A systemem da się zarządzać.
Ufff… sporo wiedzy w jednym kawałku. Jeżeli te informacje były dla Ciebie nowe, to warto zapisać link do tego tekstu w zakładkach i do niego wracać, aby lepiej zrozumieć cały mechanizm, bo przyznam, że to jeden z najbardziej mięsistych tekstów na kartach tego bloga. A jeżeli uważasz, że ktoś powinien zapoznać się z tą treścią, aby lepiej zrozumieć temat wpływania na wyniki wyszukiwania, to wyślij do niego link do tego materiału. Z góry dziękuję. Liczę na to, że po tej lekturze rozszerzy się Twój sposób patrzenia na marketing.

Twoje dane są bezpieczne, co potwierdza klauzula RODO [