Marketing
Czy zapłacisz AI za bycie rekomendowaną firmą? Reklamy w ChatGPT od środka
7 min czytania

24 sierpnia OpenAI wpuściło reklamy do ChatGPT w 31 krajach Europy. Polska jest na tej liście. Kilka dni później odpaliłem pierwszą kampanię z konta WBIZNES, żeby zobaczyć od środka, co da się dziś zrobić, a co jest jeszcze zamknięte.
Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: nie. Przynajmniej nie dzisiaj i nie w sposób, w jaki większość osób to sobie wyobraża. Poniżej dokładnie to, co kupujesz, za co płacisz i gdzie leżą granice.

Trzy mechanizmy, które warto rozdzielić
Większość nieporozumień wokół reklam w AI bierze się z tego, że trzy różne rzeczy wrzuca się do jednego worka. Rozdzielmy je na starcie, bo bez tego reszta tekstu nie ma sensu.
- Organiczna obecność Twojej firmy w odpowiedziach. Model wymienia jakąś markę, bo znalazł ją w źródłach, na których się uczył albo które przeszukuje na bieżąco. Za to nikt nie płaci i nie da się tego kupić. To jest teren, który nazywa się dziś GEO.
- Reklama wyświetlana pod odpowiedzią. Osobna karta, oddzielona wizualnie, oznaczona etykietą „Ad". To jest jedyna z trzech rzeczy, którą kupujesz.
- Personalizacja i kontekst rozmowy. To one decydują, która reklama i komu się pokaże. Nie kupujesz ich wprost, ale wpływasz na nie tym, co ustawisz w kampanii.

Dave Dugan, VP of Ads w OpenAI, mówi o zasadach, na których zbudowano ten system, wymieniając wśród nich niezależność odpowiedzi, prywatność oraz wybór i kontrolę po stronie użytkownika.
Niezależność odpowiedzi to termin, który warto zapamiętać. Znaczy tyle, że treść odpowiedzi modelu jest oddzielona od pieniędzy reklamodawcy. Reklama w ChatGPT nie kupuje Ci miejsca w odpowiedzi. Kupuje miejsce obok niej.

To nie działa jak Google Ads
Tu jest miejsce, w którym najłatwiej się pomylić, przenosząc nawyki z wyszukiwarki.
W Google Ads kupujesz frazę. Wpisujesz słowo kluczowe, wybierasz typ dopasowania i wiesz, przy jakim zapytaniu Twoja reklama ma szansę się pokazać.
W ChatGPT nie ma frazy. System dobiera reklamę, biorąc pod uwagę intencję i kontekst całej rozmowy, a do tego stronę docelową, tekst reklamy, grafikę oraz wskazówki kontekstowe, które podaje reklamodawca.
Te wskazówki, czyli context hints, warto zrozumieć poprawnie. Nie są słowami kluczowymi w dopasowaniu ścisłym i nie gwarantują emisji przy konkretnym pytaniu. Deklarujesz, w otoczeniu jakich tematów Twoja reklama ma się pojawiać, a decyzję i tak podejmuje system.
Dave Dugan opisuje logikę tego systemu jednym zdaniem, które warto przeczytać dwa razy: „Ludzie przychodzą do ChatGPT z celem. W gospodarce uwagi marki musiały być interesujące. W gospodarce inteligencji muszą być użyteczne" (Digiday).
Reklama pojawiająca się pod odpowiedzią na konkretne pytanie konkuruje z tą odpowiedzią użytecznością, nie efektownością.
Co możesz skonfigurować w ChatGPT Ads
Panel przypomina Menedżera reklam Meta i ma trzy poziomy: kampania, grupa reklam, reklama. Lista rzeczy, które ustawiasz, wygląda tak:
- Cel i model rozliczeń: zasięg (CPM), kliknięcia (CPC) albo konwersje (oCPC)
- Budżet: dzienny lub całkowity
- Czas emisji: daty startu i zakończenia
- Lokalizacja: kraj, platforma oraz lokalizacje szczegółowe, w tym kody pocztowe. W Polsce są dostępne
- Odbiorcy niestandardowi: listy mailowe i telefoniczne, od 25 000 adresów
- Grupy reklam i wskazówki kontekstowe
- Kreacje: kilka wersji tytułów, opisów i grafik kwadratowych 1200 na 1200. Możesz wrzucić kilka wariantów naraz i puścić je jako test A/B/X, a potem sprawdzić w panelu, która kreacja zbiera najlepsze wyniki, i wyłączyć resztę
- Strona docelowa i parametry UTM
- Piksel i zdarzenia konwersji
Limity kreacji
Limity to 50 znaków na tytuł i 100 na opis. W praktyce rekomendowane jest około 24 i 48, żeby cały komunikat wyświetlił się w karcie reklamowej bez ucięcia.
Różnica między jednym a drugim nie jest formalnością. Tytuł na 50 znaków wejdzie do pola, ale na części ekranów zostanie przycięty i użytkownik zobaczy urwane zdanie. Pisząc pod 24 znaki, masz pewność, że dotrze do niego całość.
Grafika jest kwadratowa. To zmienia sposób kadrowania względem tego, do czego przyzwyczaja Meta i Google, więc materiałów z innych kanałów nie przeniesiesz jeden do jednego.
Lokalizacje
Przy lokalizacjach szczegółowych obowiązuje jedna zasada praktyczna: dostępność sprawdzasz w wyszukiwarce lokalizacji w panelu, bo zakres wsparcia różni się między rynkami i zmienia się w czasie. Nie zakładaj z góry, że każdy kod pocztowy zadziała.
Za co właściwie płacisz
Tu potrzebna jest korekta, która krąży po polskich tekstach o tym temacie. Reklamodawca nie płaci „za polecenie". Nie płaci też, wbrew nazwie celu, za konwersję.
- CPM: płacisz za tysiąc wyświetleń
- CPC: płacisz za prawidłowe kliknięcie
- oCPC: system optymalizuje emisję pod konwersję, ale rozlicza kliknięcia
Ta różnica zmienia rachunek opłacalności. Wybierając oCPC, nie kupujesz konwersji. Kupujesz kliknięcia, które algorytm typuje jako te o większej szansie na konwersję. Ryzyko dowiezienia wyniku zostaje po Twojej stronie.
Pierwszego dnia kliknięcie kosztowało 0,91 euro. Drugiego dnia zeszło do 0,19 euro, czyli prawie pięć razy taniej, przy tej samej kampanii, tym samym budżecie i tych samych kreacjach.
Po dwóch dniach kampania ma 4405 wyświetleń, 67 kliknięć i 40,89 euro wydatku, co daje średnie kliknięcie po 0,61 euro. Spadek to najpewniej efekt tego, że algorytm zebrał pierwsze dane i zaczął trafniej dobierać moment emisji. Kolejne dni pokażą, czy się utrzyma.


Nie zapłacisz za polecenie. Nie zapłacisz nawet za konwersję. Zapłacisz za wyświetlenie albo za kliknięcie, a to, co się stanie potem, jest już wyłącznie Twoją robotą.
Rozliczenie idzie w euro. Mój budżet dzienny to 20 EUR. Kraj i waluta konta są ustawiane raz i nie da się ich później zmienić.
Zanim cokolwiek wystartuje, przechodzisz weryfikację działalności: nazwa prawna, numer rejestrowy i firmowa karta rozliczana w kraju konta. Każda kreacja przechodzi moderację przed publikacją. U mnie trwało to około dziesięciu minut od uruchomienia kampanii do zatwierdzenia reklamy.

Konfiguracja to dopiero połowa
Ustawienie kampanii nie przesądza o tym, że reklama się pokaże. System działa aukcyjnie i bierze pod uwagę przewidywaną trafność oraz dotychczasowy wynik.
W praktyce liczy się jednocześnie pięć rzeczy:
- Kontekst rozmowy, w której reklama miałaby się pojawić
- Dopasowanie komunikatu do tego kontekstu
- Jakość i spójność strony docelowej z obietnicą z reklamy
- Konkurencyjność stawki
- Wcześniejsze wyniki reklamy
Trzeci punkt bywa lekceważony, a bije po kieszeni najmocniej. Reklama obiecująca jedno, prowadząca na stronę mówiącą co innego, dostaje gorszą ocenę trafności i płaci więcej za to samo miejsce. To jest ten sam mechanizm, który w Google Ads nazywa się wynikiem jakości, tylko liczony na innych danych.
Piksel, czyli warunek mierzenia czegokolwiek
Bez tego cała reszta wyników jest wróżeniem z fusów.
OpenAI daje dwa narzędzia. Pierwsze to piksel JavaScript, który siedzi na stronie i zapisuje zdarzenia po stronie przeglądarki. Drugie to Conversions API, które wysyła zdarzenia z Twojego serwera i uzupełnia luki tam, gdzie przeglądarka nic nie powie. Bardzo podobnie wygląda to w systemach Meta Ads.
Piksel ustawia własne ciasteczko z żywotnością 30 dni i obsługuje zdarzenia typu odsłona strony, kontakt, zakup, subskrypcja oraz zdarzenia własne. Dane do dopasowania są hashowane w przeglądarce, zanim cokolwiek wyjdzie na zewnątrz.
Zalecenie OpenAI i moje własne jest takie samo: wpiąć oba mechanizmy naraz. Sam piksel zgubi część konwersji przy blokadach w przeglądarkach. Piksel montujesz przed startem kampanii, nie po pierwszym tygodniu. Inaczej pierwszy miesiąc jest wydatkiem bez odczytu.
Kto właściwie zobaczy Twoją reklamę
Reklamy widzą wyłącznie użytkownicy planów Free i Go. Posiadacze płatnych planów Plus, Pro, Business, Enterprise i Edu nie widzą ich wcale.
Warto się przy tym zatrzymać na chwilę dłużej, bo to zdanie ma konsekwencje.
Skalę widać dopiero przy liczbach. OpenAI potwierdziło 31 lipca 2026 przekroczenie miliarda użytkowników tygodniowo. Płacących subskrybentów jest około 50 milionów (liczba podana w kwietniu 2026 i powtarzana w sierpniu), czyli mniej więcej 5 procent bazy. Pozostałe 95 procent korzysta z wersji bezpłatnej.
Jest przy tym zastrzeżenie, które łatwo przeoczyć. Go jest planem płatnym, a mimo to wyświetla reklamy. Grupa, do której nie dotrzesz reklamą, jest więc mniejsza niż te 5 procent. Z drugiej strony to właśnie w niej siedzi część decydentów, po których dzwonisz.
Osoby, które płacą za ChatGPT, to zwykle ci, którzy używają go najintensywniej w pracy. W wielu branżach B2B to właśnie decydenci. Kupując dziś reklamę w ChatGPT, kupujesz dotarcie do tej części rynku, która korzysta z wersji bezpłatnej.
Twój decydent, który płaci za Plusa, nie zobaczy Twojej reklamy ani razu. To nie przekreśla kanału, ale zmienia to, czego można się po nim spodziewać na starcie. Trzeba też pamiętać, że reklama wyświetla się kontekstowo, w zależności od prowadzonej przez użytkownika rozmowy.
Ads Manager w środku czatu
Tego nie ma u konkurencji. Kampanią zarządzasz nie tylko z panelu: możesz zapytać ChatGPT o status swoich reklam i dostać odpowiedź w normalnym języku, czyli czy konto jest zatwierdzone, czy kreacja przeszła moderację, jaki jest budżet i gdzie stoi emisja. Dokładnie tak wygląda zrzut na początku tego tekstu. Przy jednej kampanii to wygoda, przy kilkunastu kontach klientów to różnica w liczbie godzin. Trzeba tylko pamiętać, że raportowanie ma opóźnienie: dane obejmują zakończone godziny, więc pierwsze liczby zobaczysz z godzinnym poślizgiem, nie w czasie rzeczywistym.
Czego bym dziś nie robił
Branża podchodzi do tego ostrożnie i ma po temu powody. Victor Batista, Senior Director Paid Media w agencji Jellyfish, ocenia to tak: „Ta platforma reklamowa jest zupełnie niesprawdzona. To coś bardzo nowego, a oni budują to w ogromnym tempie" (Digiday).
System jest nowy i budowany w biegu. Do tego dochodzi uwaga o motywacji samego OpenAI, którą zgłasza Shamsul Chowdhury, SVP Paid Media w Zeno Group: „Europa jest dla OpenAI naturalnym kierunkiem, jeśli chcą powiększyć swój przychodowy przyczółek w reklamie". To nie zarzut, tylko przypomnienie, po czyjej stronie jest interes.
3 rzeczy, na które uważać
- Nie przenosiłbym budżetu z kanałów, które działają. To rynek w pierwszych tygodniach, bez benchmarków, bez historii i bez danych, na których algorytm mógłby się uczyć. Test tak, przesunięcie głównego budżetu nie.
- Nie zakładałbym, że wskazówki kontekstowe działają jak słowa kluczowe. Nie gwarantują emisji przy konkretnym pytaniu, więc plan oparty na liście fraz rozjedzie się z rzeczywistością.
- Nie startowałbym bez piksela i bez policzenia, ile jest wart lead. Przy rozliczeniu za kliknięcie i braku danych porównawczych to jedyny sposób, żeby po miesiącu wiedzieć, czy to zadziałało.
Wracając do pytania z tytułu
Nie zapłacisz dziś za bycie firmą, którą AI rekomenduje. Zapłacisz za kartę pod odpowiedzią, oznaczoną jako reklama, widoczną dla części użytkowników, wyświetlaną wtedy, kiedy aukcja uzna Twój komunikat za trafny w danym kontekście.
Wróćmy do trzech mechanizmów z początku. Kupujesz drugi. Na trzeci wpływasz pośrednio, konfiguracją i jakością tego, co dowozisz. Pierwszego nie kupisz wcale.
Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi więc inaczej: co sprawia, że model wymienia Twoją firmę w odpowiedzi, za którą nikt nie zapłacił. Składa się na to, co o Tobie napisano w internecie, jak opisujesz swoje usługi i czy w ogóle istniejesz w źródłach, z których modele korzystają.
Za miejsce w rekomendacji nie ma przycisku „zapłać". Jest robota, którą trzeba wykonać raz, a potem pracuje bez budżetu dziennego. Reklama w ChatGPT jest nowym kanałem i warto go przetestować. Widoczność w samej odpowiedzi to osobna robota i osobna rozmowa o GEO.
Chcesz to uruchomić u siebie
W WBIZNES odpaliliśmy ten kanał na własnym koncie, zanim zaproponowaliśmy go komukolwiek. Jeżeli chcesz sprawdzić, czy reklamy w ChatGPT mają sens przy Twoim produkcie i Twoim budżecie, albo zastanawiasz się, od czego zacząć z widocznością w odpowiedziach AI, odezwij się przez strategiawbiznes.pl.


