3 dziwne przekonania, które blokują rozwój firm

Dzisiaj nie chodzi o to, czy, ale kiedy rozpocznie się na poważnie działania w marketingu internetowym. Rozwój marketingu to obecnie droga w jedną, cyfrową stronę, której już nie da się zignorować. Jeśli wciąż w czyimś sercu tli się, chociażby mały płomyczek nadziei, że wrócą czasy gazet, radia, ulotek, czy bilbordów, to będzie się musiał rozczarować. Tak się nie stanie.  

W ostatnim artykule pisałem, dlaczego w ogóle warto wdrażać marketing online do swojego biznesu. Wiem, że nawet najlepsze argumenty… a zresztą popatrz, przedstawię Ci to w inny sposób.

Wyobraź sobie piękny i luksusowy statek z wszelkimi wygodami dla podróżujących. Chociażby miał najmocniejsze silniki, to gdy jest przycumowany do brzegu, nie może rozwinąć swojej mocy i wykorzystać potencjału, który w nim drzemie. Podobnie jest z przekonaniami, które pomimo nawet najlepszej argumentacji dotyczącej produktu nie pozwalają klientom kupować! Najpierw trzeba się pozbyć tych przekonań, a dopiero potem można rozpoczynać sprzedaż.

Postanowiłem więc zgłębić temat przekonań i w tym artykule przedstawiam 3 główne ograniczenia dotyczące marketingu internetowego oraz pokazuję, jak można je przekonwertować w biznesową korzyść. Podczas czytania postaraj się odnieść te wskazówki do realiów Twojej działalności i przełóż je na “cumy”, które powstrzymują Twoich klientów przed zakupem.

Internet to prawdziwa skarbnica wiedzy niemal z każdej dziedziny. Także i w zakresie prowadzenia działań promocyjnych. Artykuły blogowe, poradniki, vlogi. Choć wiedza ta jest powszechnie dostępna, to jednak wiele osób nie próbuje z niej skorzystać, bo ma w głowie wiele wpojonych ograniczeń – często niestety błędnych.

Oto 3 największe blokady przed inwestycją w marketing internetowy. Zobacz, czy któraś z nich dotyczy także Ciebie i Twojego biznesu.

Opracowanie własne. Dane State of Inbound.

1. Tylko słabe firmy, którym nie idzie sprzedaż, muszą się reklamować!

Wiele osób błędnie postrzega reklamę jako słabość firmy, bo przecież: “Gdyby sprzedaż im tak dobrze szła, to nie musieliby dodatkowo zachęcać ludzi”.

W praktyce wygląda to jednak zupełnie inaczej.

Zasada głosząca, że dobry produkt sam się obroni, rzeczywiście nadal funkcjonuje. To nic innego, jak oparcie marketingu o pocztę pantoflową – ludzie, korzystając z produktu, polecają go sobie wzajemnie.

O ile nie jest to zła strategia na początku, tak wraz z rozwojem firmy przestaje wystarczać. Dlaczego? Ponieważ wtedy czekamy na klientów, nie wykonując przy tym żadnych proaktywnych działań.

Z tego względu reklama, o ile jest dopracowana i odpowiednio “wycelowana” w grupę docelową, nie jest słabością, a siłą każdej firmy.

Zastanów się teraz. Rekrutując kolejnych pracowników i rozwijając moce przerobowe, potrzeba więcej zapytań. Niestety, kiedy postanowimy siedzieć z założonymi rękami, to potencjalni klienci są wręcz zasypywani reklamami konkurencji. Dzisiaj tych reklam jest na tyle dużo i są wystarczająco intensywne, że ludziom nie chce się szukać dobrego produktu. Wybierają więc ten, który mają na wyciągnięcie ręki.

Często zdarza się także, że świadomość klientów na temat danej branży jest mała lub nie ma jej wcale. Dlatego właśnie trzeba wyjść do nich z reklamą i nieco przybliżyć działanie produktu. Pamiętaj, że nie zawsze musi to być natarczywy komunikat o sprzedażowym charakterze.  

W tej roli doskonale sprawdza się content marketing, który w przyjazny sposób odpowiada na pytanie: Dlaczego warto wybrać produkt X i na co szczególnie zwrócić uwagę przy podejmowaniu decyzji? Taki format jednocześnie edukuje i krok po kroku prowadzi do sprzedaży.

Wniosek: W reklamowym natłoku dobry produkt sam się nie obroni. Trzeba mu pomóc przemyślaną reklamą, która jednocześnie edukuje i sprzedaje, nie trafiając przy tym na “radar” klienta.

Opracowanie własne. Dane State of Inbound.

2. To nie będzie u mnie działać…  

Jeśli nie spróbujesz, to skąd będziesz wiedział? Decydując się na prowadzenie biznesu, należy przygotować się na podejmowanie pewnego ryzyka. Mark Twain kiedyś pięknie powiedział:

Najgorsze nie jest to, czego nie wiemy. Najgorsze dla nas jest to, czego jesteśmy pewni, o czym jesteśmy przekonani, a to nieprawda.

Z marketingiem jest podobnie – po prostu trzeba sprawdzić, jak dane rozwiązanie zadziała w konkretnym modelu biznesowym. Inaczej nadal będziemy robili “po swojemu”, jednocześnie zadając sobie pytanie: “Co u licha ten Kowalski robi, że u niego taki ruch, a ja mam lepszy produkt i klientów jakoś tak nie widać?”.

Jestem jednak świadomy, że wiele osób pierwsze próby pozyskiwania klientów przy pomocy marketingu internetowego ma już za sobą. I tutaj są dwa scenariusze.

Mając do wyboru cały wachlarz różnych technik, próbowali działać tylko jedną metodą, wykorzystując za czyjąś podpowiedzią jakieś narzędzie. Niestety nie jesteśmy wtedy w stanie zweryfikować, czy ta osoba zna się tylko na tej jednej rzeczy i właśnie dlatego nam ją zarekomendowała, czy to rzeczywiście jest “marketingowy Św. Graal”?

Kiedy mamy pod ręką wyłącznie młotek, to wszystko wygląda jak gwóźdź. Nie da się niestety zbudować domu przy pomocy jednego narzędzia. Podobnie jest w marketingu. Każdy napotkany po drodze problem da się rozwiązać, jeżeli wykorzysta się odpowiednie metody, które będą dostosowane do przyjętych celów i modelu biznesowego danej firmy.

Z drugiej strony, niektórym mogła zdarzyć się przygoda z „niby przemyślanym marketingiem“, ale i tak pomimo starań, nie wyszło to tak, jak powinno. Może należało coś zmienić? Czasami jeden źle dobrany element marketingowej układanki może rozłożyć sprzedaż na łopatki.

Z marketingiem jest trochę tak jak z tym dowcipem o niedźwiedziu i leśnych wędrowcach. Kojarzysz?

Dwóch wędrowców maszeruje sobie po górach. Nagle zza drzewa wyłania się niedźwiedź. Jeden z wędrowców szybko wyciąga z plecaka buty do biegania, ściąga swoje buty do chodzenia po górach i zaczyna je przebierać. Wtem zdziwiony kolega zadaje pytanie: Ejjj… po co Ci buty do biegania, przecież i tak nie dasz rady biegać szybciej niż niedźwiedź?

– Nie muszę biegać szybciej od niedźwiedzia. Wystarczy, że będę biegł szybciej od Ciebie…  

Pamiętaj, że nie musisz być najlepszy na świecie. Wystarczy, że będziesz lepszy od swojej konkurencji. Wyobraź sobie początkującego zawodnika boksu. Prawdopodobnie z dnia na dzień nie jest w stanie przygotować się do walki, ale już w kwartał da się mądrze wdrożyć pewne strategie, które znacznie podniosą jego szanse w starciu z nacierającym przeciwnikiem. Oczywiście potrzebny jest do tego doświadczony trener, przemyślany plan treningowy, dostosowana dieta, no i oczywiście zawodnik, który chce zrealizować ten cel.

Podobnie jest w biznesie. Z odpowiednią pomocą i nastawieniem w trzy miesiące da się stworzyć wyróżniającą strategię rynkową. Pod warunkiem, że postawimy na odpowiednich specjalistów i konsekwentnie zrealizujemy założenia taktyczne.

Opracowanie własne. Dane State of Inbound.

3. Nie poradzę sobie z tym.

Może i nie, ale zawsze można poprosić kogoś, kto tego typu wyzwania rozwiązuje każdego dnia. Nie ma co ukrywać, trudno jest samodzielnie zacząć działania promocyjne w internecie bez wiedzy i doświadczenia.

Tym bardziej, że marketing jest niezwykle dynamiczną dziedziną i szybko się zmienia.

Kiedyś wystarczyła strona internetowa i pozycjonowanie. Niektóre działania pozwalały oszukać algorytmy Google, co gwarantowało miejsce na szczycie listy wyników. Zapytania sypały się, niczym kolejne sztuczki z rękawa magika.

To się zmieniło. Dzisiaj trzeba stosować bardziej złożone i przemyślane podejście. Nowoczesny klient jest bardziej świadomy i ostrożnie podchodzi do zakupu. Najpierw szuka firmy w Google, potem sprawdza opinie na jej temat w mediach społecznościowych, bo te zwykle postrzega jako najbardziej wiarygodne. Następnie zapisuje się do newslettera, aby odebrać zniżkę. Czyta bloga, aby dowiedzieć się więcej o produktach i filozofii działania firmy.

Powstaje zatem pewna ścieżka, składająca się z wielu elementów, którą trudno samodzielnie ogarnąć w małej firmie. Potrzeba naprawdę przemyślanego planu działania, który krok po kroku pozwoli rozpędzić “maszynę” do pozyskiwania klientów.

Sama realizacja planu to jedno, bo biznes, podobnie jak sport, jest grą o wyniki. W tym wypadku trzeba pamiętać, że wyników nie liczymy lajkami, czy zasięgiem, ale złotówkami, bo właśnie od tego zależy, czy zdołamy utrzymać się na rynku.

Opracowanie własne. Dane State of Inbound.

Podejmiesz wyzwanie i pobijesz #Rekord2018?

Żeby to osiągnąć, nie wystarczy po prostu “coś robić”. Możemy mieć dobre chęci, ale wykonując złe działania, szybko się zniechęcimy, nie osiągając przy tym żadnych efektów. Dlatego szczególnie na starcie, gdy planujemy promocję online, potrzebne jest konkretne rozpisanie działań i konsekwentne ich realizowanie  – tylko tyle i aż tyle.

Właśnie coś takiego przygotowałem. Rozpiskę, która doprowadzi Cię do rekordu sprzedażowego jeszcze w 2018 roku. Wiem, że widząc w sieci reklamy typu: “Zarób milion w jeden dzień” można być sceptycznym. I bardzo dobrze, bo to świadczy o tym, że stawiasz na odpowiedzialne i poważne prowadzenie biznesu.

Dlatego ja nie obiecuję złotych gór. Dla jednego rekordem będzie 10 000 zł w miesiąc, dla innej firmy 100 000 zł. Jeżeli jesteś na totalnym początku marketingowej drogi, a prowadzisz lokalny biznes (w takich się specjalizuję), to korzystając sumiennie z moich wskazówek, osiągniesz ponadprzeciętny wynik.

Ile kosztuje program? Jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zapisać pod tym adresem: https://wojciechbizub.pl/rekord-sprzedazy-2018/ i odebrać e-maila. Miłego lądowania! Do zobaczenia po drugiej stronie. Trzymam kciuki za Twój rekord.

Tylko jedno kliknięcie dzieli Cię od podjęcia wyzwania!

 

Sprawdź, na jakim poziomie marketingu jest Twój biznes

  • 5-punktowa checklista pomoże w diagnozie marketingu
  • Merytoryczna inspiracja, gdy "oczekuję czegoś więcej"
  • Wyłącznie najistotniejsze elementy pod sprzedaż

Pobierając materiał wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od Wojciech Bizub skuteczny e-marketing z siedzibą w Cieszynie, ul. Odległa 76 (Administrator danych). Mogę cofnąć zgodę w każdym czasie. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody. Administrator przetwarza dane zgodnie z Polityką Prywatności. Mam prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo sprzeciwu, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego lub przeniesienia danych.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AUTOR

znawca biznesu

Wojciech Bizub 

Copywriter. Dzisiaj klienci mówią, że jest pierwszym marketerem, który dostarcza wyników, a nie wymówek. Wyciągając wnioski z przeprowadzonych kampanii oraz światowych wzorców stworzył strategię marketingową WBIZNES. Jego wizytówką są osiągane wyniki oraz opinie klientów: https://www.youtube.com/watch?v=XxQAhF5IDB8. Autor kilku kursów online. Praktyk prowadzący szkolenia w ramach Akademii Ekspertów 2.0 u Pawła Danielewskiego.